Dzień jak co dzień, spanie , potem szkoła. Na zajęciach całkiem fajne, była praca w grupach i sporo śmiechu. Mam paru ludzi w grupie , których lubię, dzięki temu aż tak nie muszę się zmuszać, żeby chodzić na uniwerek. ;)
Przed chwilą, wróciłem z treningu, dzisiaj był wyjątkowo ciężki ze względu na zakwasy po wczorajszym wysiłku. Dlatego nie chciało mi się dziś biegać, tym bardziej , że jest zimno no ale jakoś się zmusiłem. Lepsze to niż siedzenie przed kompem ;)
Lubię biegać plażą po ciemku. Nie ma już nikogo, żadnych świateł, a ja sobie biegnę brzegiem morza, ze słuchawkami na uszach. Patrzę na statki w oddali, niebo i zbliżające się molo ;) To właśnie dlatego chciałem zamieszkać w Gdańsku. I teraz to wszystko mam, jedno marzenie się spełniło..
Bieganie jest lekiem na wszystko. To walka z samym sobą, własnymi słabościami. Nie wiem dlaczego , ale lubię gdy ciało mówi stop! a umysł chce biec dalej.. "dajesz, ciekawe ile jeszcze wytrzymasz, ile przebiegniesz zanim się poddasz" tu nie ma granicy.
Gdy pojawia się jakiś większy problem, większość ludzi idzie do bary i upija się na umór. Na mnie to nie działa. Wolę się katować fizycznie, wtedy jest łatwiej nie myśleć.
Nie jest źle, ale nie mam celu...
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz